Ostatnio dodane
|
Ś.p. Elżbieta Gawlas | W dniu 21 stycznia 2012 roku,
na wygnaniu w Kanadzie dokończyła biegu ś.p. Elżbieta Gawlas.
Od początku próby przemian w Polsce, aż do godziny śmierci wśród ciężkiego długotrwałego cierpienia, w materialnym niedostatku żyła walką o Polskę.
Elżbieta Gawlas, rozpoczęła swą polityczną aktywność w sierpniu w stoczni, jakosekretarka Lecha Wałęsy, była tam czołową postacią z całego szerokiego frontuprzywódców strajków sierpniowych.
Swój koniec, Elżbieta zaznaczyła na wygnaniu, jako publicystyka internetowa.
Rozpoczynając swą walkę, już w pierwszych dniach sierpniowych wykazała się„brakiem zdolności do zrozumienia drugiej strony”.
Z tego powodu, szybko stała się wrogiem Lecha Wałęsy i jemu podobnej sitwy.
Za swą nieugięta postawę, w wielu pryncypialnych sprawach, zapłaciłabezwzględnie postępująca izolacją i eliminacją z szeregów liderówsolidarnościowych, skupiających głównie ubowców lub żydów.
To antypolskie środowisko Elżbieta szybko przejrzała. Podjęta nierówna walka odpoczątku była skazana na niepowodzenie.
Bardzo szybko okazało się, że dla Elżbiety nie było dłużej miejsca ani wSolidarności, ani w Polsce w ogóle. Podzieliła Ona los ogromnej rzeszyPrawdziwej Solidarności – poszła na wygnanie.
Tam, podobnie jak inni o podobnym losie, zyskała świadomość oszustwa intencjiprzemian sierpniowych i fasadowości struktur władz Solidarności, czy szerokorozumianej opozycji.
W przeciwieństwie do innych solidarnościowców, ducha Polski w swym sercu nigdynie zaprzepaściła.
Lepiej i jaśniej rozumiejąc to, co się stało, nie miała wątpliwości co do tego,że trzeba walczyć. Tak czyniła.
A samotna, często nad wyraz egzaltowana w swych wypowiedziach, była łatwymobiektem do ataków.
W poniżeniu czy śmieszności, bez zbroi, samotnie, w łachmaniarskiej biedziepotrafiła zdobyć się na coś, co potrafi jedynie prawdziwy żołnierz – stać naszańcach z gołym i słabym już ramieniem, ale wciąż wymierzonym we wroga, wrogaNaszego Narodu.
My pobici i śmieszni, nie poddajemy się, pozostajemy niezwyciężeni, tak jakElżbieta.
Jako tacy, prosząc Pana Boga o Wieczny Pokój dla Elżbiety, walczymy.
Naszym trwaniem na posterunku, kontynuowaną walką przydajemy Jej zasług wNiebie.
Niech Elżbieta Spoczywa w Wiecznym Pokoju, Bogiem w solidarnościowej mądrościniech wzrasta.
(-) Krzysztof Cierpisz
Lund 21.01.12
|
| 27.01.2012 |
|
W DRODZE NA WIGILIJNIĘ | W dniu 24 grudnia 1981 roku, rano wywołano mnie z celi, aby ogolić mnie, a następnie kazano mi wziąć z celi swoje rzeczy i udać się w towarzystwie jakiegoś mundurowego, na ten sam korytarz, na którym pewnej nocy rozegrała się moja nocna tragedia.
| Po chwili zrozumiałem, że będę gdzieś zabrany. Na końcu owego korytarza
stała Marianna Purolczak i inna nie znana mi zapłakana kobieta. Po chwili przyprowadzono dwóch nie
znanych mi mężczyzn. Wszystkich nas razem wyprowadzono na ulicę przed budynek Komisariatu MO,
gdzie najwidoczniej oczekiwała na nas milicyjna ″suka″. Usadowiono nas jak się dało po
obu stronach tego samochodu i powieziono do miejsca dla nas nieznanego. Nas mężczyzn wieziono
skutych mnie skuto osobno. Jechaliśmy ulicami Bytomia w kierunku Chorzowa, Katowic ... (?)
Konwojowało nas trzech zomowców z bronią palną. Już od samej chwili wyruszenia w drogę, siedzący
obok kierowcy jakiś zapyziały watażka, który najwyrażniej starał się sprowokować mnie do ostrej
wymiany zdań. Podjąłem rzucone mi ″rękawice″. W związku z czym rozpętała się
burza. W bliskiej odległości od jakiegoś szybu, a po przeciwnej stronie cmentarza
w miejscowości Łagiewniki w miejscu nie zabudowanym, ów watażka rozkazał kierowcy zatrzymać
″sukę″. Sam wyskoczył w Głęboki śnieg brnąc do tylnych drzwi samochodu. Gdy je otworzył
rozkazał mi żebym wyszedł przed samochód. Był tak rozwścieczony, że nie zwracając uwagi na
siedzącego na kole zapasowym innego zomowca, chciał mnie siłą wywlec skutego na zawnątrz. W
samochodzie powstał płacz kobiet i ostre sprzeciwy wszystkich obecnych. Stojący po kolana w śniegu
milicjant nie dawał za wygraną. Wreszcie dotarły do niego przekonywujące słowa kolegi siedzącego na
zapasowym kole. ″Dziś jest wigilia i ja chcę jak najszybciej wrócić do domu. Nie myśl sobie
,że zostanę dlużej w komisariacie, by pisać raport z tego zajścia...″ Napewno było wiadomo
o jakie ″zajście″ chodzi. Chodziło o pobicie, a nawet zastrzelenie aresztanta w próbie
jego ucieczki - jakie to miało być proste w warunkach stanu wojennego. Słowa ″kolesia po
fachu″ najwidoczniej poskutkowały bo zatrzasnął drzwi ze złością zajął swoje miejsce, a ja
wróciłem z ″dalekiej podróży″. Ruszuliśmy w dalszą drogę mijając Chorzów wjeżdżając do
Katowic. Po niespełna kwadransie zatrzymaliśmy się przed żelazną bramą Wojewódzkiego Aresztu
Śledczego. Gdy przechodziliśmy przez bramę ten sam watażka chciał mnie uderzyć, na co ja byłem
przygotowany, więc odskoczyłem w bok unikąlem jego ataku. Będąc za bramą Aresztu, ustawieni w jednym
szeregu zostaliśmy zrewidowani przez pomocnika oficera dyżurnego. Raz jeszcze byłem nażony na
uderzenie tego samego napastnika i znów odskoczyłem, tym razem do tyłu. Obecny przy tym zajściu
oficer dyżurny ps.″Baran″ zgromił go słowami: ″Aresztowany jest już mój, jeżeli go
pobijecie będziecie zmuszeni zabrać go na wigilię do siebie do domu !″ A ja watażce na
pożegnanie pokazałem gest Kozakiewicza.
Po dokonaniu formalności oficer dyżurny
poprowadził nas wszystkich do bloku, na ścianie którego widniała duża litera ″D″. W tym
bloku były cele przygotowane dla ″Solidarności″ z tą różnicą, że nasze Panie były
dokoptowane do pospolitych aresztantek. Wigilię Bożego Narodzenia spędziłem w celi nr.19 wraz z
kilkoma naszymi kolegami z ″Huty Katowice″, KWK ″Staszic″ i oczekującym na
mnie ″plastrem -- Bartkiem z Wrocławia ″
WIGILIA. Wigilia Bożego Narodzenia to w Polsce to dzień wyjątkowy. W wigilię wszyscy gromadzą się przy stole, łamią się opłatkiem, składają sobie życzenia, spożywają tradycyjne potrawy, śpiewają kolędy, tworzą pradziwie ludzką rodzinę. Różne bywały w Polsce wigilie. Niemało było trudnych, bo obchodzonych w czasach trudnych dla Polski. W czasach "potopu szwedzkiego", a potem zaborów. I wreszcie - w latach drugiej wojny światowej, która rodziny polskie nie tylko rozbiła, ale i wystawiła na ciężkie próby. WIGILIA 1981 roku - wigilia stanu wojennego - też należała do trudnych. NA BIAŁYM ŚNIEGU - CZARNE CIENIE CZOŁGÓW. A WIELU LUDZI INTERNOWANYCH, ARESZTOWANYCH, ODDALONYCH OD NAJBLIŻSZYCH. W wielu domach - smutek i trwoga. I niepokój o zabranych nocą, zamkniętych, o których losie nic lub niewiele było wioadomo. A ludzie kolędy śpiewali w tech dramatycznych sytuacjach, w której CZARNE WRONY NA BIELI POLSKICH PÓL KRAKAŁY...Był stan wojenny, wojna wypowiedziana narodowi skupionego wokół NSZZ "SOLIDARNOŚĆ". Wojna wypowiedziana przez generałów, pragnących ocalić to, co było już dawno przegrane. W imię utopii, która nigdy nie miała się ziścić.
| 23.12.2011 |
|
adwokat w niemczech zakładanie firmy w niemczech
Restauracja Gliwice wesela, imprezy plenerowe, eventy, festyny
Ogłoszenia drobne Gliwice
przyroda polska
|
Kalendarz |
|
Dziś jest: 27.01.2012 r. Jest to: 27 dzień w roku. Imieniny: Anieli, Juliana, Przemysława
|
|